Przed treningiem czy turniejem nie trzeba wymyślać skomplikowanych zestawów. Najważniejsze, żeby dziecko dostało szybką energię, która nie obciąży brzucha i pozwoli normalnie biegać. W praktyce najlepiej sprawdzają się owoce – tylko że nie zawsze wygrywają logistycznie (bo kto choć raz nie wyjął z torby rozgniecionego banana.
Dlatego coraz częściej sięga się po owoce liofilizowane. To nadal owoc – tylko bez wody. Mała garść to w praktyce tyle, co cały banan (ok. 20–25 g = 1 świeży owoc), więc dziecko zjada coś wartościowego w kilka sekund, bez obierania i bez bałaganu. Dodatkowo są naturalnie słodkie, więc świetnie zastępują słodycze – dają energię szybko, ale bez nagłego „zjazdu”.

